Sara na drugi dzien obudzila sie z lepszym humorem niz w ostatnich dniach.O wiele lepiej skupila sie na pracy,myslala ze byc moze zawdziecza to Rogerowi,ktory odwozac ja do domu ''zmusil'' by mu sie zwierzyla twierdzac,ze poczuje sie lepiej i faktycznie nie czula juz takiego ciezaru na sobie.Obwiniala sie za porwanie Melody,poniewaz jej wtedy nie zmusila zeby przenocowala.Doskonale wiedziala,ze kobieta jest uparta,ale mogla ja zameczac to wkoncu by sie zgodzila.Jednak Sara pomimo dobrego humoru po pracy poszla na komisariat zeby dowiedziec sie czy wiadomo cos o sprawach.O porwaniu jej przyjaciolki i o zamordowaniu tej biednej dziewczyny.Wyszla z budynku i skierowala sie na parking.Podeszla do budki obok bramki do placu i powitala ochroniarza.Starszego juz mezczyzne.Podala mu karte,ktora mial kazdy pracownik firmy.Dzieki niej mozna bylo zostawic na parkingu samochod i pozniej go odebrac.Stroz wybil na karcie mala dziure i oddal pochylajac lekko glowe w dol.Sara uczynila to samo i usmiechnela sie.Odnalazla swoje auto,polozyla swoja torebke z tylu i chciala odpalic,jednak pojazd jej tego nie chcial ulatwic.Za czwartym razem wogole nie wydal dzwieku.
-Pieknie... - Mruknela.Siegnela po torebke i wyciagnela telefon.Wybrala numer do holownika.Oznajmil on,ze na taki parking musi miec jakies papiery i przybedzie dopiero za pol godziny.Sara polozyla glowe na kierownicy.
-Piekny dzien - Mruknela.
Wybaczcie,ze dawno nie pisalam,ale obiecuje,ze bede czesciej pisac.Poprostu czasu nie mialam.Kolejna czesc za 2 komentarze ;P
:) fajne
OdpowiedzUsuń