-Nawet jesli to co?
-Minaly 2 miesiace, Sara daj sobie z tym spokoj - Detektyw Colson tracil cierpliwosc do tej kobiety.
-O nie!Skoro policja nic juz nie chce robic to ja sama ja znajde z twoja pomoca lub nie
-Nawet nie wiesz w co sie mozesz pakowac!
-Ciekawe to samo mowil Phil!
Patrick wpatrywal sie w nia oslupiony.
-Jaki Phil?
-Spotykam sie z nim od dluuzszego czasu,to ze sie przyjaznimy nie znaczy ze masz o wszystkim wiedziec...-Mruknela
-Oczywiscie ze musze..a co jesli pracuje dla porywacza?to co?
-Gadasz bzdury,jest mechanikiem,sasiedzi go lubia,pracuje w wolontariacie..
-Widocznie stworzyl sobie dobra opinie...
-Wogole mi nie pomagasz!
-Ja?!A kto przez 2MIESIACE naklanial policje zeby dalej pracowala nad ta sprawa?!
-A kto ja oskarzyl o morderstwo!!?
-Byly tam jej odciski palcow!
-Bzdura!
-Sama jestes bzdura!
-Kretyn!
-Lepsza nie jestes!
-Odezwal sie!..
Sara wyszla z jego biura i trzasnela drzwiami,dopiero po chwili zorientowala sie ze caly personel stal przy drzwiach.Zrobilo jej sie glupio.Postanowila jak najszybciej opuscic komisariat.
-Heej,kogo ja widze?
-Phil,hej - Przytulila go.
-Co tu robisz? - Spytala.
-Mam przerwe wiec pomyslalem,ze zjemy razem lunch
-Bardzo chetnie
Z gory dochodzily odglosy rzucanych i tluczonych przedmiotow.
-Jak dlugo jeszcze?
-Niewiem to zalezy od szefa
-Kto to? i czemu mnie wiezi?
-Niewiem,niewiem nawet jak sie nazywa..ale jedno jeest pewne,nie chcialabys widziec go wkurzonego...
-Nie musze widziec,wystarczy ze slysze
-Taa...a jak zupa?
-Dobra,Sandra?
-Tak
-Dlaczego dla niego pracujesz?Dlaczego wogole ktos dla niego pracuje?
-Z oczywistego powodu....dla pieniedzy - odpowiedziala.
-A czy on...
-..zabije cie? nie sadze ze jestes mu do czego innego potrzebna
-...dzieki za kalendarz i ze mnie karmisz..
-Nie obrazilas sie za to ze nawet do jedzenia nie moge cie rozwiazac?ja poprostu..
-..wykonujesz swoja prace - Melody odwrocila glowe i spojrzala posepnie w ciemny kat piwnicy.
-Ta...czesc - pozegnala sie.
-Czesc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz