środa, 7 stycznia 2015

Rozdzial 1 cz.2

-Co sie dzie-je?gdzie jjja jestem?-glos melody byl jeszcze slaby.Widziala tylko zamazany obraz i ciemna sylwetke pochylona nad nia.W klatce piersiowej czula przerazliwie mocny bol.Nie pamietala nic,oprocz zderzenia z czarnym terenowym autem.
-Juz dobrze-uslyszala kobiecy glos.
-Gdzie ja..gdzie ja jestem?
-Emmm...w piwnicy...
Melody widziala juz coraz lepiej i po chwili zorientowala sie,ze przed nia kleczy kobieta o miedzianych wlosach i latynowskiej karnacji.Miala zmeczona twarz i oczy w ktorych kiedys mogl byc blysk.
-SANDRA!-uslyszala meski glos z drzwi,ktore prowadzily na gore.
-Musze isc,ale masz tu zupe i jak nabierzesz sil to moze zjesz...-powiedziala niepewnie kobieta poczym wstala i poszla w kierunku drzwi.Zatrzymala sie na chwile i powiedziala juz tylko :
-Przykro mi.
Melody niezrozumiala o co jej chodzi.Niewiedziala jeszcze w jakiej znajduje sie sytuacji.
-Musicie cos zrobic!Blagam Panie Patrick!-glos Sary byl juz zrozpaczony.
-Przykro mi,ale nie ma dowodow na to ze zostala uprowadzona.
-A kamery?!Napewno przechodzila przez park!Blagam!!
-No dobrze zobacze co da sie zrobic-westchnal.
Sarze spadl kamien z serca.
-Ale musze porozmawiac z wspolpracownikami.Bez ich zgody nie moge tego zrobic
-Eh...no dobrze...
-A teraz przepraszam musze wyjsc na chwile.Dowidzenia Pani-Powiedzial Patrick.
-Dowidzenia Panu -pozegnala sie.
Sara postanowila,ze zadzwoni do Eda jeszcze raz.Ale ten jak zwykle nie odbieral.

Takie krotkie na szybko.Mam nadzieje ze sie spodoba :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz