poniedziałek, 5 stycznia 2015

Czesc mojej niedokonczonej jeszcze ksiazki ''Pamietaj''.

                                                             Prolog.
W silliven wzeszlo slonce.Do domu przy sunny street 88 wdarly sie pierwsze promienie.Melody otworzyla zaspane oczy.Spojrzala na miejsce obok i choc posciel byla wyczuwalnie ciepla to w domu nie bylo juz nikogo poza pania Owens i jej 3-letnim chihuahua.Obrocila glowe w prawa strone i zobaczyla ze zegar wskazywal juz 8:04.
-Moje zycie nie ma sensu - mruknela do siebie poczym wstala i poszla do lazienki.
Nie minelo 30 minut,a jej telefon zaczal dzwonic.Wyszla spod kabiny,zarzucila na siebie recznik i udala sie w strone szafki nocnej po komorke.Na wyswietlaczu widnial napis ''Sarah''.
,,Ciekawe czego chce?.''
-Hej.
-Czesc.- w telefonie zagmial cieply,spokojny glos Sary.
-Co tam?-Zapytala.
-Nic.Spotkajmy sie o 11:00 tam gdzie zwykle,dobrze?-odpowiedziala jej.
-,,Tak wczesnie?''No dobra.- i po chwili jej przyjaciolka sie rozlaczyla.
Melody poszla sie szykowac i zajelo jej to cala godzine.Nic dziwnego,z jej wygladem trzeba sie napracowac.Piekne,dlugie kasztanowe wlosy.Niebieskie oczy,szczupla sylwetka,jasna cera,pelne usta.Zaden mezczyzna by jej sie nie oparl.Po wszystkim zeszla do kuchni gdzie powitala ja serenada wrzaskow niecierpliwego psa.
-Spike zaraz...-powiedziala i zaczela robic sobie jajecznice.W miedzyczasie nasypala karmy do miski ulubienca i natychmiast caly dom wypelnil sie cisza.Zrobila sobie kawy,skonczyla smazyc sniadanie i usiadla przy dlugim stole w jadalni.Nigdy sie nie zastanawiala na co jej tak duzy stol.Jadla wolno nigdzie sie nie spieszyla,do 11:00 bylo jeszcze poltorej godziny.Nagle po domu rozlegl sie dzwiek ''DING DONG!''.
,,Kto tak wczesnie przychodzi?''
Poszla sprawdzic kto moze od niej cos chciec o 9:30.Przeszla przez korytarz do przedpokoju i nacisnela klamke.W progu stal wysoki mezczyzna.
-Dziendobry czy mam przyjemnosc z Pania Owens?-spytal.

2 komentarze: